I w tę oto piękną rocznicę istnienia bloga wpisuje się zdarzenie, którego nadejście zawsze podejrzewałam. Obawiałam się. Nieco martwiłam na zapas. Mogło przyjść wcześniej, kilka lat temu, kiedy Ikona, może Beznaiwna albo Latkaa, na pewno nie Jacek, przy okazji spotkania w  realu z Józkiem, chlapnęły coś o życiu blogowym, o początkach znajomości… Pewnie wtedy usłyszał pierwszy raz. Zastrzygł uszami i schował w którejś szufladce pamięci. Bo potem czytał Kaczkę. Jakże nie czytać, kiedy to wyśmienite? I pewnie via Kaczka, pamiętając, że słyszało mu się nieraz o Hermionie, dziabnął w link. Ten właśnie. I wywrzeszczał, że z obcymi o jego sprawach. I że się nie przyznawałam, kiedy wyhaczał pytaniami o temat…

OK, nie było tak źle. Rozumie, (pewnie nawet łechce nieco próżność ;) nie zamierza się czepiać (łaskawca, to MÓJ blog!). Wyjaśniło się, dlaczego od jakiegoś czasu szafuje słowem ‚oszukujesz’. Oj tam, zaraz ‚oszukuję’. Mówić nie chciałam i tyle. 

11! Kawał czasu!